• Wpisów:35
  • Średnio co: 71 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 07:22
  • Licznik odwiedzin:3 914 / 2584 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Dziwne uczucie, gdy ukochana osoba wychodzi z domu, jak gdyby nigdy nic i nie zauważa, że jest z Tobą coś nie tak...
Widzi, że się nie uśmiechasz.. Widzi, że odpowiadasz mechanicznie na każde zadane pytanie, jak robot. Ale się boisz poprosić o pomoc i boisz się, że on tego nie zauważy. Jak ma zauważyć, skoro nie umie czytać w myślach i zawsze odpowiadasz: "nic". Szkoda, że nie widzi problemu. Kiedyś ten problem przestanie być problemem, ale wtedy juz będzie za późno. Nie będzie to jego wina, TYLKO TWOJA!
 

 
Straszne i jednocześnie dziwne uczucie nienawidzę nią siebie. Jak to się stało? Od kiedy tak się czuje? Nie potrafię sama określić...
Mam ochotę leżeć cały dzień w łóżku i nie wstawać. Tylko siusiu, jedzenie, łóżko. I tak w kółko.
Wczoraj miałam bardzo trudny dzień. Gdyby nie ON, to już by mnie tutaj nie było (prawdopodobnie).

http://youtu.be/r-1veU1ldH4
 

 
Wiele razy marzyłam, abyś się odwrócił i spojrzał mi w oczy i powiedział: "Widze, że potrzebujesz pomocy." Ale to nigdy nie nastąpi... a ja nie potrafię sama sobie pomóc albo znaleźć pomoc... niby takie łatwe, ale jednak trudne.
Stwierdzisz:" okej, jednak potrzebuje pomocy!" A wtedy nagle czujesz się lepiej. I mówisz sobie: "a po co.." ale te "a po co" staje się problemem.
Codzienność to dla mnie duże wyzwanie. Właśnie wymieniam parę zdań w grupie na fb i się przyłapałam na tym, że mam wyćwiczony uśmiech nawet tam! Mimo, że nie czuje się tak!
 

 
To jest jeden z tych dni, kiedy chce się ukryć w głębi mej duszy i zatracić się w niej. Czuję ból i gotowanie się w sobie. Musze dużo pufać, by para wyszła na zewnątrz. Za duzo emocji nie wypowiedzianych, które tkwią we mnie, jak igły. Nie potrafię ich opisać, przez to nie mogę ich wyciągnąć i wybijają się głębiej.
Nie jestem szczęśliwa z dotychczasowego życia. Chcę zmienić wszystko!! Albo uciec. Ucieczka nic nie rozwiąże...
 

 
OKEJ! uspokoiłam się, panika minęła.
 

 
Robimy mnóstwo zdjęć byle czegoś, a nie wiele coś co jest dla nas ważne.
 

 
ZATRZYMAJ SIĘ NIE PĘDŹ TAK
!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Proszę............................
 

 
Za dużo na głowie... czy wytrzymam do stycznia...........????????? nie wiem. chyba nie przetrwam
 

 
Mam prace i co z tego... kiedyś było łatwiej. Mniej technologii. Teraz mnie to wszystko przeraża, wszystko jest dostępne!!! A mimo to, jestem tutaj.
Kiedyś cieszyło się z małych rzeczy. A teraz? ... cały czas do czegoś dążymy, ciągle nam mało! Ciągle coś! Za mało czasu, pieniędzy, mebli, ciuchów...
 

 
Najgorsze jest to, że bliscy nie widzą naszego bólu, nie widzą,że jest coś nie tak.......
 

 
Czy zastawianie się "co by było gdyby..." jest oznaką, że jest się nieszczęśliwym?

Nie wiem, ale jestem nieszczęśliwa. Zawsze tak jest, kiedy potrzebuję pomocy, to nikogo nie ma... Może ja nie chcę, żeby ktoś przy mnie był? A może ja tak chce siedzieć sama i patrzeć w ściany i sufit oraz snuć dziwne historie w głowie.



Dla Ciebie babciu... tęsknie. CHOLERNIE tęsknie... Do zobaczenia w poniedziałek.
PS. Nie pogodziłam się, że Ciebie nie ma..................
 

 
Mogę odzyskać pracę, ale na pól etatu... Hmm... Firma upada...


Jedyne co miłe dzisiaj mnie spotkało? TO ŻE ZDAŁAM EGZAMIN!!!!!!!
 

 
No i stało się... Straciłam pracę... Powód?? Zbyt mało dzieci i brak kasy. Jestem załamana. :<
 

 
Wszystko zawsze się pierdoli, jak jest zbyt pięknie.........
 

 
Coś w tym jest.
 

 
Dlaczego inni potrafią spełniać marzenia, a TY jedna nie?
Nie czuję wiatru w skrzydłach, żeby choć na chwilę się unieść w przestworza...
 

 
Co u mnie? Dobre pytanie.. Wiele się pozmieniało..
margolcia.. Zaczęła się do mnie „normalnie” odzywać, odnosić. Hmm.. Myślałam na początku, że to miłe, ale z dnia na dzień taka zmiana jest dziwna!! Nie dość, że jest miła, to jeszcze zaczęła mnie szanować! Nie wiem co mam o tym myśleć... Chciałabym .. Bardzo by mnie w końcu przeprosiła za to co mi robiła.... Ale to nie jest możliwe.
We wtorek 11 ide na operacje, więc przygotowywuję się do tego psychicznie
 

 
Mam ochotę strzelić sobie w łeb...................... Żeby było już po wszystkim!

 

 
Koniec zamartwianiem się, użalaniem problemami... Zabiera chęć do działa i siłę do przetrwania,
TERAZ problem nazwany zostanie "wyzwaniem". I cała rzeczywistość ulegnie ulepszeniu!

http://www.temysli.pl/30758/Gdy_pojawiaja_sie_problemy_w_naszym_zyciu.html
 

 
Zrezygnowałam z tej pojebanej pracy. Tylko mnie bardziej pogrążała w dół... I ta atmosfera i te groźby, to nie dla mnie, jestem za słaba..
Kawaler właśnie wyszedł, nie ceni mojego czasu. Myśli, że nic nie robię cały dzień, a ja nawet nie mam czasu żeby o siebie zadbać!!
Spóźnił się godzinę, wkurzyłam się i wyszłam z Placiszkiem i małym K. Wróciłam po 19, a on jadł kolację. Olałam to, włączyłam kompa i zaczęłam robić notatki na sprawdzian z anatomii. Wraz z Dżo umówiłyśmy się, że zrobimy po połowie i się wymienimy. A on raz siedział na kanapie, raz leżał i grał, nie odezwał się do mnie.. Chwila jednak odezwał się! Powiedział "cześć".
Przeprosił.. ale nie miałam ochoty się przytulać ani całować. Potrzebowałam pieniędzy na ksero, to pożyczył mi dychę. Dzięki moim rodzicom jest mi wstyd!! Komornik wszedł na moje konto bankowe, a tam były pieniądze Kawalera .....
Dzięki tej sytuacji znowu wykopałam większy dołek. Jeszcze mamy psa chorego :<
Jak się jebie, to po całości!!
Jestem na skraju załamania nerwowego..
Nie mam kiedy się uczyć.
Właśnie napisałam do Kawalera smsa z przeprosinami.. Ale on wiedział co czuje, widzi co się ze mną dzieje.
Na pożegnanie powiedział: "Jak wyjdę, to wiem że wybuchniesz, widzę po Twoich oczach.."
Miał rację, wybuchnę..
 

 
Kochać się przy tej piosence... BOSKIE!!!! Ale nie tylko zasługa muzyki
Mój Piękny Kawaler
 

 
Zaczynam żyć dla siebie i będę TYLKO patrzeć przed siebie. Koniec przejmowania się M&M'sami i burdelem kamiennym...
Mam dość... Przez to co tutaj dzieje, mam myśli samobójcze.
A On nie wie o tym, chociaż daję mu znaki, że coś się złego dzieje...
...........
 

 
Chciałabym przestać oddychać...
 

 
Ciekawe jest, że nie mam się komu wygadać.. Boję się powiedzieć głośno, że potrzebuję pomocy.. Przeraża mnie to, że nikt nie zauważa mojego problemu
Dlatego piszę tutaj, tutaj mnie nikt nie znajdzie.
 

 
Po prostu Cię KOCHAM

Ty jesteś tym 'Westerplatte' będę bronić i nigdy nie oddam!!!!!
 

 
Kotek najlepszego w dniu mężczyzny : dziękuję, że jesteś i zawsze będziesz. Dziękuję, że jesteś taki cierpliwy i mnie nie rozumiesz, jak nikt inny. Jesteś cudowny Mój JEDYNY mój! MÓJ CAŁY ŚWIAT!!!!
 

 
Nigdy nie zdawałam sobie sprawy, jak można aż tak kochać
 

 
Ehh tęsknota cholernie boli.. A jeszcze bardziej bolą rzucone na wiatr słowa.
 

 
Heloł wróciłam jednak potrzebuję takiego 'wygadania się'.


WYPIERDALAĆ! I nie wracajcie!